“Przez chwilę pomyślałam, że może faktycznie jest tak, jak to premier podaje. Chwila szybko minęła” / Komentarz Czytelniczki
„14/05/2024
Panie Piotrze
Pozwalam sobie napisać do Pana to, co poniżej, bo jak Pan pewnie wyczuwa z moich wcześniejszych komentarzy, cenię sobie Pana pracę, odwagę, konsekwencję i wytrwałość w podejmowaniu trudnego tematu sytuacji przy naszej granicy z Białorusią. Pan to wie, bo nieraz napisałam i podkreślałam, że Pana działalność wzbudziła moje uznanie, szacunek, a nawet zaufanie, o które w dzisiejszych czasach nie jest łatwo.
Dodam, ze najbardziej cenię sobie Pana za coś, co jest może nietypowe dla dziennikarzy.
Otóż, nie ukrywa Pan emocji, jest Pan ludzki i pełen empatii.
Przepraszam za taki długi, jak zwykle, wstęp. To jest moja słaba strona pisania.
Dlaczego tyle właśnie do Pana ośmielam się pisać? Bo wydaje mi się Pan godny zaufania, choć ja wiem, że potencjalnie każdy może to przeczytać, to moje wyznanie, że mam ogromny mętlik w głowie od pewnego czasu.
Wolę o jeden raz za dużo zaufać aktywistkom i aktywistom, o jeden raz za dużo zaufać tym, co pomagają, ratują życie, niż o jeden raz za mało.
O jeden raz za mało zaufać, to ja wole politykom, bo na to przez wiele lat obserwowania przeze mnie polityki, zasłużyli, i to niemal wszyscy.
Jednak doszukiwanie się różnić miedzy jedną wypowiedzią pana Cezarego Tomczyka a jedną wypowiedzią pani Michalskiej budzi moje wątpliwości, bo sytuacja według słów premiera, o czym napisze poniżej, nie jest taka sama jak za PiS-u. Co jak co, ale Pana o manipulacje nie podejrzewam, bo zawsze rzetelnie podaje Pan źródła wypowiedzi, nie wyciąga z kontekstu rożnych zdań, nie bawi się Pan w bycie symetrystą jak wielu Pana kolegów po fachu.
Skąd ten mój mętlik?
Otóż, przed chwilą na portalu natemat.pl usłyszałam premiera Donalda Tuska, mówiącego o tym, że to już nie są uchodźcy, że to są zorganizowane grupy agresywnych mężczyzn miedzy 18-30 lat, a tylko 20% z tych osób w lesie, to ci biedni ludzie, którzy wyruszyli w drogę po godniejsze życie i szukanie pomocy (nie cytuję dosłownie, bo piszę z pamięci słowa premiera). Trochę mi to przypomina treść artykułu Małgorzaty Tomczak, o którym Pan mówił swoim słuchaczom i czytelnikom kilkanaście tygodni temu.
Jak to jest?
Podlasie jest jedno, a o samym Podlasiu tak wiele narracji?
Narracja A – nie wiem, nie słyszałem, nie widziałem i nie chce wiedzieć, wybieram mój ogródek i obojętność, więc właściwie brak narracji o migrantach.
Narracja B – tak, wiem, jaka jest sytuacja, nawet robię paczki i dowożę do lasu, ale nie będę tego nagłaśniać, bo wszyscy będą chcieli tu przyjeżdżać, jak się dowiedzą, że są (przez niektórych) tak dobrze przyjmowani i zaopiekowani,
Narracja C, powiedzmy, à la pan Cezary Tomczyk – pushbacków nie ma w Polsce
i à la Donald Tusk – wychwalanie SG, podziękowania dla niej i dawanie wsparcia, a kompletne pomijanie podziękowań i niedawanie wsparcia psychicznego aktywistkom i aktywistom, bo przecież premier nie będzie Wam dziękował przyznając tym samym publicznie, że wyręczacie państwo.
Narracja D, która emocjonalnie jest mi najbliższa, choć racjonalnie mam coraz więcej wątpliwości, to raban, który Pan robi, który doceniam i który zasługuje na uwagę i ubolewam, że mało wskazuje na to, by politycy Pana słuchali.
O narracji E, tej pisowsko-konfederacyjnej, z telewizji Republika, to nawet nie będę pisać, bo się nią brzydzę.
Może trochę chaotycznie napisałam, za co z góry przepraszam, ale wiem, że Pan zrozumie z grubsza, o co mi chodzi w tych moich wątpliwościach.
Nie musi się Pan odnosić do mojego wpisu jeśli uzna go Pan za zbyt długi. Sam Pan zdecyduje jak zrobić.
Chciałam się jedynie z Panem i z Państwem, ewentualnie to czytającymi, podzielić moimi wątpliwościami.
Ślę Panu majowe serdeczności i przy okazji dziękuję, że odkryłam dzięki Panu pana Mirosława Miniszewskiego, z którym mentalnie jest mi po drodze i z którym mam to wspólnego, że jak on jestem z Bydgoszczy i wyjechałam z niej też jak on około dwudziestu lat temu.
Dziękuję też bardzo za Pana rozmowę z panią Janiną Ochojską. Dobrze było Państwa posłuchać.
15/05/2024
P. S.
Dzisiaj rano