Subskrybuj

„Zmuszali nas do podpisywania dokumentów i wyrzucali na Białoruś”. Prokuratura umorzyła śledztwo

3 minutes
228

🟥 Uchodźcy z Etiopii powiadomili o tym, że strażnicy graniczni zmuszali ich do podpisywania dokumentów, których treści nie znali. Później wyrzucano cudzoziemców na Białoruś. Po roku prokuratura umorzyła śledztwo, które dotyczyło jednego Etiopczyka.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Patronów. Kliknij w baner i dołącz do tego grona.

O sprawie informowałem we wrześniu 2024 roku. Wtedy o szczegółach opowiedzieli mi poszkodowani, gdy po raz kolejny dostali się do Polski i trafili w azylowe procedury.

„Odstawić do linii granicy”

Według relacji Etiopczyków, po nielegalnym przekroczeniu granicy najpierw otrzymali pomoc od polskich ratowników humanitarnych. Cudzoziemcy chcieli prosić Polskę o międzynarodową ochronę, dlatego trafili do jednej z placówek Straży Granicznej.
– Funkcjonariusz pokazywał mi dokument, którego treść zasłaniał ręką. Chciał, żebym go podpisał – opowiadał mi jeden z poszkodowanych.
Inni też byli zmuszani do składania podpisów. Aby osiągnąć swój cel, strażnik miał zastraszać obcokrajowców wyrzuceniem ich do lasu w przypadku odmowy. Niektórzy reagowali na to płaczem.
Niektórzy ze strachu podpisali dokumenty, których treści nie rozumieli. Jeden z Etiopczyków wcześniej napisał zdanie, że chce azylu w Polsce i pod tym złożył podpis. Strażnik podarł ten dokument na jego oczach.
W grupie uchodźców była Etiopka, która wcześniej została potraktowana dokładnie w taki sam sposób i ostatecznie wyrzucono ją na Białoruś.
Od innej grupy cudzoziemców usłyszałem podobną historię. Dotyczyła tej samej placówki Straży Granicznej.

Jedzenie i napoje za podpis

Kolejni Etiopczycy, do których dotarłem, mówili, że byli poddawani torturom. Polegały na postawieniu przed nimi jedzenia, wody, herbaty. Nie mogli jednak tego spożyć, choć byli głodni i spragnieni.
Strażnicy szantażowali Etiopczyków, mówiąc, że dostaną jedzenie dopiero wtedy, gdy podpiszą dokumenty. Ci, którzy się złamali i to zrobili, zostali odseparowani od innych i dostali obiecany posiłek.
Chwilę później zapakowano ich do auta i wywieziono pod mur na granicę z Białorusią. Jeden z Etiopczyków informował, że przed wysadzeniem ich z samochodu widział, jak mundurowy sprawdzał jego plecak, w którym miał znaleźć powerbank i schować go do swojej kieszeni.
Później cudzoziemcy zostali zmuszeni do przejścia w kierunku Białorusi przez otwartą w murze bramę.

„Torturowali mnie w garażu”

Z kolei syryjski uchodźca zeznał przed polskimi śledczymi, że w tej samej placówce SG także był torturowany i siłowo zmuszany do podpisania dokumentu, na mocy którego strażnicy chcieli go wyrzucić do białoruskiego lasu.

Prokuratura umorzyła śledztwo

O wszystkich tych przypadkach powiadomiłem organy ścigania. Za zgodą poszkodowanych przekazałem śledczym ich dane osobowe oraz nagranie zeznań.
Dzisiaj Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach poinformowała mnie, że umorzyła śledztwo w sprawie jednego z Etiopczyków.
Sama Straż Graniczna żądała od śledczych ścigania mnie za informowanie m.in. o tych zdarzeniach.

Ostatecznie prokuratura odrzuciła wniosek strażników i nie postawiła mi żadnych zarzutów.

Ten artykuł powstał dzięki wsparciu Patronów. Kliknij w baner i dołącz do tego grona.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *