Subskrybuj

Więzienie za pomaganie. Rząd próbował wprowadzić rasistowskie prawo

148

MSWiA chciało przepchnąć przepis, na mocy którego można by było karać osoby, niosące pomoc humanitarną migrantom i uchodźcom. Uniemożliwił to ostry sprzeciw społeczny, resort się wycofał. Ale została odraza i pytanie: na co jeszcze stać rządzącą koalicję?

„Za podanie ciepłego posiłku czy ogrzanie migranta może grozić do trzech lat więzienia” – 13 października 2026 r. „Rzeczpospolita” ujawniła plan Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dodania przepisów do projektu nowelizacji Kodeksu karnego. Nad taką zmianą pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości, dążąc do zaostrzenia kar dla przemytników ludzi. Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w uwagach do projektu nowelizacji poszedł o krok dalej. Publikacja „Rzeczpospolitej” rozpętała w sieci burzę.

W poniższym tekście zebraliśmy dla Państwa fakty i opinie, którymi w ubiegłym tygodniu żyli prawnicy i „prawnoczłowiecza bańka”, a wzmianki o których nie przebiły się do mediów głównego nurtu.

Mroczek: Osłabiają skuteczność organów ścigania

„Rzeczpospolita” napisała, że wiceminister Czesław Mroczek przedstawił propozycję uzupełnienia projektu o dwie zmiany: „Pierwszą z nich ma być proponowane przez MSWiA rozróżnienie typów kwalifikowanych przestępstw, które odnosiłyby się do wytwarzania znacznej ilości fałszywych dokumentów albo działania sprawcy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. (…) Kolejną, nie mniej znaczącą zmianą, którą postuluje Czesław Mroczek, jest dodanie do art. 264a § 1a o treści: Kto, wiedząc, że inna osoba przebywa na terytorium RP wbrew przepisom umożliwia lub ułatwia jej dalszy pobyt, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (…)

– Aktualnie powyższe zachowanie nie jest penalizowane, co powoduje lukę dla osób, które wykorzystują takie sytuacje i pod pretekstem pomocy migrantom pomagają im w nielegalnym pobycie i stanowią punkt wyjścia do dalszej nielegalnej migracji do krajów Europy Zachodniej. Jednocześnie należy zaznaczyć, że nie są to pojedyncze przypadki, tylko długofalowe i zorganizowane działania, które osłabiają skuteczność organów ścigania – argumentuje Mroczek.”

Gdyby przepisy w proponowanym przez niego kształcie przeszły, na ich mocy można by było skazać nie tylko Piątkę z Hajnówki, której proces zakończył się we wrześniu ubiegłego roku uniewinnieniami. Znalazłyby się podstawy do postawienia zarzutów setkom ratowników humanitarnych, aktywistów, wolontariuszy, dziennikarzy i mieszkańców polsko-białoruskiego pogranicza, którzy wychodzili i wciąż wychodzą do lasu z termosem, zupą, lekarstwami, kocami termicznymi. Jak zauważył w audycji w Radiu 357 Piotr Czaban, redaktor naczelny portalu „Czaban robi raban” i ratownik humanitarny, prowadzący Kuba Strzyczkowski pewnie łączyłby się z nim dzwoniąc do aresztu.

Ten artykuł dostępny jest również w formie podcastu.

Decydujący kolor skóry

W tej samej publikacji z 13 października „Rzeczpospolita” cytuje wypowiedzi prawników, zaniepokojonych pomysłem „uszczelnienia” przepisów.

Komentuje mecenas Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

„W myśl proponowanych przepisów odpowiedzialność karną będą ponosić nie przemytnicy, ale osoba, która: poda zupę, wodę, lekarstwa czy ciepłe ubranie, udzieli schronienia, ogrzeje, a nawet wspiera psychicznie i towarzyszy w oczekiwaniu na przyjazd Straży Granicznej. Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja. Uderza to w ochronę godności drugiego człowieka, w solidarność, w nakaz ochrony życia ludzkiego. Nie przekonuje mnie argumentacja, której używa resort, uzasadniając te zmiany. Z jednej strony Straż Graniczna informuje o niezwykle wysokiej, niemal 100 proc., szczelności naszej granicy i o tym, że nikt jej w sposób nieuregulowany nie przekracza. Z drugiej zaś strony ministerstwo chce drastycznej zmiany prawa, o wiele dalej idącej niż wymagania stawiane przez przepisy unijne. Albo mamy sukces w walce z przemytem, albo mamy aż tak wielkie problemy, że chcemy zmienić prawo w sposób, który będzie naruszał wartości konstytucyjne”.

Mecenas Radosław Baszuk, który bronił w procesie Piątki z Hajnówki, dodaje w tekście „Rzeczpospolitej”:

„Jeżeli zimną ciemną nocą, w lesie pod Hajnówką znajdziemy przemarznięte dziecko o śniadym kolorze skóry i udzielimy mu pomocy, np. zabierając do domu i ogrzewając czy dając jeść, to popełnimy przestępstwo. Za zwykłe humanitarne odruchy będziemy mogli trafić do więzienia nawet na trzy lata”.

Adwokat wskazał, że jest to wbrew dyrektywie Rady UE z 2002 r. w obszarze zwalczania nielegalnej migracji, która definiuje ułatwienie nielegalnego wjazdu, tranzytu i pobytu.

We wspomnianej audycji Radia 357 z 14 października mecenas Baszuk stawia tezę, że mamy do czynienia z próbą ustanowienia jawnie rasistowskiego prawa w Polsce. Bo kryterium wyboru osób, którym można udzielić pomocy, a którym należy w świetle proponowanego prawa tej pomocy odmówić, opiera się na odcieniu skóry. Bowiem inne podejrzenia co do sposobu przekroczenia granicy czy też legalności pobytu będziemy mieć wobec pijanego Anglika o jasnej karnacji, któremu postawimy obiad na rynku dużego miasta, a inne – wobec ciężarnej Syryjki w lesie na polsko-białoruskim pograniczu, której podamy wodę [nie jest to dosłowny cytat z wypowiedzi mecenasa Baszuka, ale taki był jej sens – red.].

Człowiek Lasu udziela pomocy wyczerpanemu uchodźcy (fot. Mateusz Rybak)

Bubel prawny

Szereg niespójności i braku logiki w proponowanych przepisach wypunktował Kamil Syller, prawnik, mieszkaniec pogranicza zaangażowany w niesienie pomocy humanitarnej migrantom i uchodźcom. Napisał na FB:

„Tzw. koalicja demokratyczna sięgnie moralnego i legislacyjnego dna, jeżeli doprowadzi do głosowania w parlamencie nad takim przepisem. NIC TU SIĘ NIE SPINA.

Szlak migracyjny przesunął się na północ, przez granicę polsko-białoruską przenika względnie niewiele osób, pomoc jest udzielana sporadycznie – więc przeciwko komu właściwie ma być ten przepis? Jest spóźniony o kilka lat, przy czym nawet prawicowa koalicja nie wpadła na pomysł, żeby penalizować pomoc humanitarną w tak drastyczny i kuriozalny sposób.

“Wyłapywalność” cudzoziemców przekraczających granicę polsko-białoruską w sposób nieuregulowany sięga, jak twierdzi premier Tusk, 99 proc., więc – znowu – przeciwko komu ma być ten przepis?

Próby pozyskania prawicowych wyborców prawicową retoryką już raz okazały się złą strategią wyborczą i w efekcie mamy skompromitowanego łamaniem prawa cwaniaka jako pełniącego obowiązki prezydenta. „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”.

Planowany przepis nie spina się legislacyjnie. Prawodawcę obowiązuje przecież nakaz określoności przestępstwa (zasada „Nullum crimen sine lege certa”). Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w czasach, gdy jeszcze był Trybunałem Konstytucyjnym, przepis prawa karnego powinna cechować precyzyjność, jasność oraz legislacyjna poprawność, a jednostka nie powinna pozostawać w stanie niepewności co do tego, czy dane zachowanie jest czynem zabronionym. Zasadnicze znamiona czynu zabronionego powinny zostać zrekonstruowane na podstawie ich językowego znaczenia. Użycie zwrotów czy pojęć nieprecyzyjnych w obszarze prawa karnego powinno łączyć się z istnieniem szczególnych gwarancji proceduralnych zapewniających przejrzystość i ocenność praktyki ich wypełniania konkretną treścią. Warto zatem zadać MSWiA kilka pytań, na przykład:

Jak osoba pomagająca ma ocenić, czy jeszcze znajduje się w sytuacji podlegającej pod art. 162 § 1 kk (czyli ma obowiązek udzielić pomocy „człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”), czy już w sytuacji przewidzianej w planowanym art. 264a § 1a kk?

Jak organy ścigania będą udowadniały istnienie po stronie osoby pomagającej wiedzy, że cudzoziemiec przebywa na terytorium RP wbrew przepisom (z planowanego przepisu wynika, że trzeba ustalić rzeczywistą wiedzę sprawcy, a nie wykazać, że sprawca powinien był wiedzieć o nielegalności pobytu)?

Dlaczego odpowiedzialność karna ma obejmować bezinteresowne działania niemające na celu obchodzenia prawa ani utrudniania działań organów państwa? Nadal przecież będzie obowiązywał tylko społeczny obowiązek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego przez cudzoziemca (przekroczenie granicy wbrew przepisom, pobyt na terytorium RP wbrew przepisom). Czy ktokolwiek z MSWiA wykonał wobec planowanego przepisu jakikolwiek test proporcjonalności w zakresie art. 31 ust. 3 Konstytucji RP?

Co to jest „dalszy pobyt”? Czy doraźne podreperowanie zdrowia cudzoziemcowi, który po przekroczeniu granicy chce niezwłocznie wyjechać z Polski, jest ułatwieniem mu „dalszego pobytu”, czy może jednak przyspieszeniem zakończenia „dalszego pobytu”? A darowanie cudzoziemcowi telefonu z kartą SIM czy aby nie skraca pobytu cudzoziemca w Polsce? Gdzie tu logika, wiceministrze Mroczek?” – pyta Kamil Syller.

Syryjscy uchodźcy, wśród nich jeden nieletni, zostali wyrzuceni z Polski do białoruskiego lasu (fot. Piotr Czaban)

Za koc termiczny proces publiczny

Zawrzało też w środowisku aktywistów. Niektórzy z czarnym humorem zaczęli tworzyć memy, nawiązujące do spodziewanej odpowiedzialności karnej za ludzkie odruchy. Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej opublikowała post wraz ze zdjęciem z akcji pomocowej w lesie, na którym sprawdza kroplówkę podawaną wycieńczonemu człowiekowi. Napisała: „Lepiej z Wami iść do ciupy niż odmówić komuś zupy! (…) Ten kraj od dawna stoi na głowie, teraz poziom absurdu sięga zenitu. Nie damy się zastraszyć. Choćbyście przeforsowali przepisy rodem z Generalnego Gubernatorstwa”.

Przez profile aktywistów i organizacji broniących praw człowieka przetoczył się istny festiwal sentencji obśmiewających wymysły MSWiA, bo jak napisała Beata Siemaszko ze stowarzyszenia „No To Ci Pomogę”, „śmiech bywa skutecznym orężem w walce z podłością”:

„Trzy lata odsiadki za termos herbatki. Za gest człowieka cela już czeka. Zupa pomidorowa – zbrodnia narodowa. Do ciupy za talerz zupy. Za kratki za łyk herbatki. Kurtka zimowa i sprawa sądowa. Kto ranę opatruje, ten w celi nocuje. Za koc termiczny proces publiczny. Za leki przeciwbólowe zarzuty gotowe. Trzy lata w pace za humanitarną pracę. Prawa człowieka – paragraf nie zwleka!”.

Grupa Granica, od początku kryzysu humanitarnego niosąca pomoc migrantom i uchodźcom, podsumowała:

„Deptania podstawowych praw człowieka w Polsce – ciąg dalszy.

Najpierw rządzący zdołali w świadomości obywateli pomieszać zagrożenie ze strony Rosji i Białorusi z osobami pukającymi do naszych drzwi w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Kto protestował, gdy przepychali niekonstytucyjną ustawę zawieszającą prawo do ubiegania się o ochronę międzynarodową? Mało kto. A minister Duszczyk grzmiał, że to przecież nie chodzi o prawa obywatelskie, więc o co ten szum organizacji “skrajnie prawnoczłowieczych”.

Teraz jednak już chodzi o prawa obywatelskie. (…) Jeśli ta poprawka przejdzie, a prokuratura zechce oskarżyć nas za podanie w lesie gorącej zupy lub ogrzanie w domu przemarzniętej osoby, która przekroczyła granicę w miejscu do tego nieprzeznaczonym, to prokurator nie będzie już musiał gimnastykować się z absurdalnym udowadnianiem, że odnieśliśmy jakąś korzyść osobistą. Żadnej korzyści nie trzeba będzie wykazywać – pomoc humanitarna po prostu stanie się przestępstwem.

Czy się tego spodziewaliśmy? Nie spodziewaliśmy się tak szybkiego, niekonstytucyjnego zaostrzania reżimu granicznego. A karanie za pomoc humanitarną logicznie wynika z karania form migracji. Jeśli migrantów uznajemy za zagrożenie tylko dlatego, że są migrantami, to konsekwencją musi być uznanie za zagrożenie tych, którzy niosą im pomoc. Kto będzie następny? Mecenasi broniący aktywistów chodzących z herbatą po lesie lub pomagających w złożeniu wniosków o ochronę na przejściu granicznym? Prawnicy piszący odwołania od decyzji zobowiązujących do powrotu? Dziennikarze zadający niewygodne pytania? Uczestniczki demonstracji solidarnościowych z wyżej wymienionymi?”

Stowarzyszenie „Egala” dodaje w swoim komentarzu:

„Mieliśmy już na polskich ziemiach czasy, gdy pomoc drugiemu człowiekowi była karana i było to obowiązujące prawo – za które dziś wstydzi się cały świat.

Zapełnimy Wam więzienia nauczycielkami, pielęgniarzami i lekarkami, 70-letnimi babciami noszącymi do lasu pomidory, ateistkami i księżmi, dziennikarkami, anarchistami i urzędniczkami, prawnikami, naukowczyniami, sprzedawczyniami z osiedlowego sklepu, studentami, samodzielnymi rodzicami, mamami zastępczymi i opiekunami osób z niepełnosprawnością – bo to wszystko osoby, które były lub nadal są zaangażowane w pomoc humanitarną na pograniczu polsko-białoruskim. To są właśnie aktywiści z tytułów prasowych, osoby, które MSWiA chce włożyć do jednego worka z przemytnikami”.

„Wszystkich nas nie zamknięcie!” – niosło się w mediach społecznościowych.

Piątka aktywistów uniewinniona. Moment ogłoszenia wyroku (fot. Piotr Czaban)

Presja ma sens

Organizacje społeczeństwa obywatelskiego skrzyknęły się i wystosowały jednolite, krytyczne stanowisko wobec próby przepchnięcia zmian. W niecałe dwie doby podpisało je 61 działających w Polsce organizacji. W tym i my – czyli redakcja „Czaban robi raban” i Fundacja Raban.

14 października wieczorem MSWiA wycofało się rakiem z pomysłu zmiany prawa, publikując „stanowisko w sprawie udzielania pomocy humanitarnej oraz walki z procederem nielegalnej migracji”:

„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej różnymi interpretacjami dotyczącymi planowanych regulacji prawnych, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przedstawia jednoznaczne stanowisko:

Stanowisko w sprawie udzielania pomocy humanitarnej oraz walki z procederem nielegalnej migracji

1. Pomoc w stanie zagrożenia życia lub zdrowia nie jest i nie będzie karana

• Ratowanie życia i zdrowia jest wartością nadrzędną. Nikt, kto niesie pomoc osobom w stanie zagrożenia, nie jest i nie może być traktowany jak przestępca – jest to działanie w stanie wyższej konieczności.

• Zasada humanitarnego traktowania migrantów wymagających wsparcia medycznego lub ratunkowego jest niepodważalna. Tą samą zasadą w codziennej służbie kierują się funkcjonariusze Straży Granicznej.

• Bezinteresowne wsparcie humanitarne nigdy nie było i nie jest przedmiotem ścigania przez państwo polskie.

2. Cel przepisów: Walka z przestępczością, nie z pomocą

Państwo polskie ma obowiązek skutecznie chronić granice i reagować na celowe działania ułatwiające nielegalne przedostawanie się oraz pobyt na terytorium Polski.

• Odpowiedzialność karna dotyczy osób, które świadomie współuczestniczą w procederze nielegalnej migracji i stwarzają warunki do omijania prawa.

• Ludzka życzliwość i pomoc ratunkowa nie mogą być wykorzystywane przez grupy przestępcze jako tarcza dla nielegalnego procederu.

3. Doprecyzowanie rozwiązań prawnych (art. 264a Kodeksu karnego)

Grupy organizujące nielegalną migrację stale zmieniają taktykę działania, co wymaga od państwa bieżącego dostosowywania narzędzi prawnych.

Celem MSWiA od początku było i pozostaje wyłącznie uszczelnienie systemu i uderzenie w organizatorów tego procederu. Aby wyeliminować jakiekolwiek wątpliwości i nie dopuścić do nadinterpretacji przepisów uderzających w intencje ustawodawcy, resort zdecydował o pozostawieniu regulacji w obowiązującym obecnie brzmieniu.

Przepisy prawa muszą skutecznie chronić granice państwa przed przestępczością organizowaną, jednocześnie w pełni gwarantując ochronę dla wartości humanitarnych i działań ratujących życie”.

Zdjęcie polityka z funkcjonariuszami na pograniczu to nieodłączny element każdej kampanii wyborczej (fot. Kancelaria Premiera)

Nie ufamy…

Mimo że „resort zdecydował o pozostawieniu regulacji w obowiązującym obecnie brzmieniu”, obrońcy praw człowieka pozostają czujni. Od inicjatorów stanowiska organizacji społecznych wobec propozycji MSWiA – SIECI MIGRACJE – dostaliśmy zapewnienie, że „przed dzisiejszym (15 października) posiedzeniem Stałego Komitetu Rady Ministrów, przekazaliśmy pismo przedstawiające nasze stanowisko, poparte podpisami 61 organizacji. Dziękujemy za solidarność, zaangażowanie i sprawne włączenie się w tę inicjatywę!”

Grupa Granica ocenia: „To sukces organizacji społecznych, osób niosących pomoc i środowiska prawniczego. Po zdecydowanym sprzeciwie MSWiA wycofuje się z planowanego zaostrzenia art. 264a Kodeksu karnego, które mogło prowadzić do karania za bezinteresowną pomoc ludziom o nieuregulowanym pobycie w Polsce. Zmiana uderzyłaby nie tylko w aktywistów niosących pomoc w lesie. Takie brzmienie Kodeksu karnego stanowiłoby również ogromne ryzyko dla organizacji wspierających osoby w kryzysie bezdomności (wśród których są także cudzoziemcy), ofiary handlu ludźmi czy dla osób udzielających porad w punktach nieodpłatnej pomocy prawnej.

Cieszymy się, że MSWiA wycofało się z tego pomysłu. Źle, że w ogóle taki projekt powstał i aby powstrzymać jego katastrofalne konsekwencje po raz kolejny potrzebne było zaangażowanie mediów, RPO oraz – last but not least – mobilizacja społecznego gniewu.

Niezależnie od wszelkich prób kryminalizowania pomocy w przyszłości – nadal będziemy udzielać wsparcia tym, którzy go potrzebują. I nadal będziemy patrzeć władzy na ręce”.

„To ważna decyzja MSWiA, ale nie mamy żadnych podstaw, by ufać w dobre intencje resortu, który po raz kolejny forsuje rasistowskie przepisy. A wycofując się z ich wprowadzenia próbuje nam bez żadnych skrupułów wmówić, że „bezinteresowne wsparcie humanitarne nigdy nie było i nie jest przedmiotem ścigania przez państwo polskie” – dodają aktywiści.

I zwracają uwagę na inne pomysły zaostrzenia prawa, budzące ich niepokój i sprzeciw. To poprawki do art. 264, które przewidują nowe typy przestępstw związanych z organizowaniem nielegalnego przekraczania granicy, zagrożone karami sięgającymi 12, a nawet 20 lat pozbawienia wolności.

„W naszej ocenie proponowane rozwiązania naruszają zasadę proporcjonalności i mogą prowadzić do arbitralnego stosowania prawa karnego. Brak jednoznacznego wyłączenia działań humanitarnych z zakresu odpowiedzialności karnej stwarza dodatkowe zagrożenie dla osób niosących pomoc. Dlatego we wspólnym stanowisku ponad 60 organizacji społecznych z całej Polski, wysłanym dziś z samego rana do Stałego Komitetu Radu Ministrów, wzywamy rząd do odstąpienia także od tych rozwiązań” – podała Grupa Granica.

Agata Kluczewska, ratowniczka humanitarna i współzałożycielka POPH (fot. Maciej Moskwa)

… i nie cieszymy się

Aby podsumować odczucia obrońców praw człowieka po tej storpedowanej próbie wprowadzenia haniebnego prawa, jeszcze raz sięgniemy po komentarz prawnika Kamila Syllera:

„Nie cieszę się z tego, że MSWiA wycofało się z pomysłu wprowadzenia przepisu, na podstawie którego można byłoby wsadzać do więzienia za przywiezienie ciepłych ubrań albo herbaty lub opatrzenie ran cudzoziemcowi, który przekroczył granicę bez wizy. Nie ma z czego się cieszyć.

To był pokaz braku profesjonalizmu, miałkości intelektualnej, arogancji, nieliczenia się z własnym elektoratem oraz bezduszności dyktowanej słupkami sondażowymi.

Po co to było? Kto wymyślił tę bzdurę i zatwierdził jej publiczne ogłoszenie? Jak potem rządzący zamierzają wyciągnąć nas z domów na wybory i głosowanie na nich? (…)

To było puszczenie kaprawego, przymilnie ksenofobicznego oka do wyborców prawicy. Wstrętne. I bezdennie głupie.

Wykreować projekt niejasnego przepisu, a potem wycofać się „w związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej różnymi interpretacjami dotyczącymi planowanych regulacji prawnych” oraz „aby wyeliminować jakiekolwiek wątpliwości i nie dopuścić do nadinterpretacji przepisów uderzających w intencje ustawodawcy”.

Nie zdobyć uznania prawicowych wyborców.

Oburzyć własny centrolewicowy elektorat, którego zmobilizowanie do udziału w najbliższych wyborach parlamentarnych może być jedyną drogą do uniknięcia przejęcia władzy przez obecną opozycję, która aż dyszy przyszłą zemstą za obecne rozliczenia.

Totalny kretynizm. Lżej nie da się napisać. Nie zapalę żadnego światła dowolnego koloru ani nie stanę pod sądem, aresztem śledczym lub więzieniem nawet na sekundę w ramach protestu, jeżeli pomysłodawcy bezdusznych przepisów z ostatnich lat – również tych wymierzonych w uchodźców ukraińskich – trafią kiedyś przed oblicze prawicowego prokuratora lub sędziego w ramach politycznych czystek.”

W podobnym duchu, w gorzkich słowach podsumowuje ten tydzień Paweł Kasprzak z Obywateli RP:

„W 85. rocznicę wydania rozporządzenia o egzekucji Żydów nielegalnie przebywających poza gettem oraz każdego, kto im udzieli schronienia, Komitet Stały Rady Ministrów postanawia jednak nie czcić pamięci Hansa Franka w tak kapitalny sposób. Powinni byli poczekać jeden dzień. 15.10.1941 gubernator Frank wydał swoje rozporządzenie, a 5 lat później, 16.10.1946 powieszono go w Norymberdze.

MSWiA napisało łaskawie, że przepisy pozostaną w dotychczasowym brzmieniu. Tryb oznajmujący jednoznacznie wskazuje, do kogo należy decyzja – presja presją, wiadomo jak jest. Lex Baszuk nie wyszło, Piątka z Hajnówki nadal musi zostać uniewinniona przed każdym sądem i być może nie trzeba będzie zatrudniać ETPCz w takich sprawach.

Nie sądzę jednak, że prokuratura przestanie próbować – polskie sądy będą miały nadal co robić. O zajęcie dla Straży Granicznej, która wg MSWiA nie ustaje w trosce o humanitarne standardy, też się nie martwię. Jakaś spektakularna obława z pewnością przed wyborami się przyda. Albo akcja deportacyjna – większa niż dotąd widzieliśmy.

Przypominam, że wrzutka Mroczka dotyczy projektu noweli kk opracowanego w resorcie sprawiedliwości. Ten projekt zawiera ileś „racjonalizatorskich” zmian usprawniających skuteczność organów ścigania. Praw obywateli nie umacnia. (…) Przypominam także, że obok powtarzania propagandowych bzdur o rozwiązaniu problemu białoruskiej granicy, systematycznie przedłużane są „wyjątkowe” i „tymczasowe” zakazy wstępu i zakaz składania wniosków o azyl, obowiązują przepisy o bezkarnym strzelaniu, push-backi stosuje się wobec ciężarnych kobiet, dzieci, ofiar tortur, a nowa polska dyplomacja pomimo kłopotów ze strony Nawrockiego ma na koncie takie sukcesy jak deklaracja kiszyniowska. Presji nie widzę.”

Doceń prace Joanny Klimiwocz i postaw jej wirtualną kawę. Kliknij w baner i przenieś się do Suppi