Usnarz i tortury przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka
🟥 Przed Wielką Izbą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie wydarzeń w Usnarzu Górnym na polsko-białoruskiej granicy. Na początku kryzysu humanitarnego polskie służby zatrzymały tam i przetrzymywały tygodniami, w nieludzkich warunkach, grupę Afganek i Afgańczyków.
Na wąskim skrawku ziemi, pod lufami polskich i białoruskich mundurowych, bez wody, jedzenia, lekarstw, bez żadnej ochrony przed deszczem, bez odrobiny intymności, 32 osoby czekały na zgodę Polski na przyjęcie ich wniosków o ochronę międzynarodową. Bezskutecznie. Straż Graniczna prośby ignorowała. Podobnie jak zalecenia ETPC, by zapewnić ludziom w potrzasku minimum pomocy humanitarnej i dostęp prawników.
Polski rząd oskarżony
To dopiero jedenasta skarga przeciwko Polsce, rozpoznawana przez Wielką Izbę ETPC od 1993 roku.
Sprawa ta została zakomunikowana Polsce w 2021 r., a 25 czerwca 2024 r. została przekazana do rozpatrzenia przez Wielką Izbę. Oznacza to, że sprawa jest analizowana przez 17 sędziów Trybunału (zamiast siedmiu wchodzących w skład Izby). Jak tłumaczą eksperci ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, Wielka Izba ETPC rozpatruje sprawy, które obejmują bardzo poważne kwestie dotyczące stosowania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i jej protokołów dodatkowych. Podejmuje najważniejsze decyzje kształtujące standardy ochrony praw człowieka w Europie. Fakt, że Trybunał zdecydował się na rozpoznanie sprawy Afgańczyków w tym składzie, pokazuje wagę tego postępowania w kontekście ochrony praw człowieka w Europie.
W środę przed Wielką Izbą stanęli przedstawiciele polskiego rządu, oskarżeni o pushbacki na granicy polsko-białoruskiej. W rozprawie, która trwała trzy godziny – od godz. 9 do 12 – wzięły udział i zabrały głos dwie strony: skarżąca i oskarżona, czyli polskie władze. Tę ostatnią reprezentowały przedstawicielki Ministerstwa Spraw Zagranicznych: podsekretarz stanu Henryka Mościcka-Dendys, Agnieszka Kozińska-Makowska oraz Agata Rogalska-Piechota. Towarzyszyli im doradcy z MSZ i MSWiA. I mimo że jest to już „nowa”, powyborcza ekipa, to podtrzymywała linię obrony poprzednich, PiS-owskich władz.
Podczas posiedzenia głos zabrali również: pełnomocnik Komisarza Praw Człowieka Rady Europy oraz pełnomocnik rządu Finlandii.
Skarżący zarzucają Polsce złamanie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w tym: naruszenie ich prawa do życia i zasady non-refoulement, zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania oraz zbiorowych wydaleń. Przetrzymywanych w Usnarzu Afgańczyków reprezentują adwokat Małgorzata Jaźwińska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej oraz radca prawny Agata Bzdyń. Podczas rozprawy w Wielkiej Izbie wspierali je doradcy: Patrick Radzimierski, Maja Łysienia i Julia Zelvenska.
Mecenas Jaźwińska po wyjściu z rozprawy na gorąco streściła swoją argumentację z wygłoszonego po angielsku przemówienia:
– Zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania jest zakazem absolutnym, który obowiązuje niezależnie od zewnętrznych sytuacji – od tego, czy mamy do czynienia z instrumentalizacją migracji, czy względami bezpieczeństwa. W kontekście naszej sprawy przymusowe wypychanie skarżących na terytorium Białorusi, która traktuje migrantów w sposób niehumanitarny, ten zakaz narusza.
https://www.facebook.com/czabanrobiraban/videos/359953792274280
Nie dopuścili nawet lekarzy
Sprawa „R.A. i inni przeciwko Polsce” dotyczy 32 obywateli i obywatelek Afganistanu, którzy około 8 sierpnia 2021 r. przekroczyli w sposób nieuregulowany granicę polsko-białoruską. Działo się to w tym samym czasie, kiedy Polska zadeklarowała wizy humanitarne i ewakuowała Afgańczyków z przejętego przez talibów Kabulu. A jednak ta grupa w pobliżu wsi Usnarz Górny została zatrzymana przez polską Straż Graniczną, która uniemożliwiła im jakikolwiek dalszy ruch, w tym opuszczenie terenu przygranicznego, podczas gdy władze białoruskie powstrzymywały ich od powrotu do Białorusi.
Cudzoziemcy utknęli na granicy na kolejne tygodnie, bez dostępu do wody (był tam tylko rów melioracyjny), jedzenia, opieki medycznej, schronienia przed deszczem i chłodem. Cyfrowe śledztwo organizacji Amnesty International udowodniło, że w nocy z 18 na 19 sierpnia pogranicznicy przepchnęli grupę parę metrów, na terytorium białoruskie.
Do Usnarza, zaalarmowane przez filozofa, pisarza, mieszkańca pogranicza Mirosława Miniszewskiego, przyjechały organizacje zajmujące się pomocą migrantom i uchodźcom. Fundacja Ocalenie rozbiła namioty jak najbliżej grupy, ale sukcesywnie była odsuwana dalej przez wojsko. Pogranicznicy nie dopuszczali do Afgańczyków nawet lekarzy, karetki pogotowia, choć stan wielu osób pogarszał się, zwłaszcza najstarszej kobiety. Do 20 października polskie władze beznamiętnie patrzyły na mękę przetrzymywanych na granicy, w tym najmłodszej, 15-letniej dziewczynki.
https://www.facebook.com/czabanrobiraban/videos/3705513586339875
Pushbacki łamią prawo
W tym czasie zaczęło się umacnianie i podwyższanie granicznych zasieków z drutu żyletkowego, a także systemowe nieprzyjmowanie wniosków o ochronę międzynarodową. Mundurowi wyłapywali w przygranicznych lasach osoby, które przekroczyły granicę, i wywozili je z powrotem, wypychając na stronę białoruską, bez żadnej identyfikacji czy ewidencji. Dziennikarze i aktywiści dobrze udokumentowali wiele takich wywózek migrantów.