Subskrybuj

Uchodźcy z Syrii w Polsce. Cośmy im uczynili?

6 minutes
1684
🟥 “Dlatego chcieliśmy wyemigrować” – pisze do mnie Syryjczyk i przesyła zdjęcia przedstawiające jego rodaków zmarłych w więzieniu Sednaya.
A jak my potraktowaliśmy syryjskich uchodźców, którzy uciekali przed wojną i docierali do Polski?
 

„Ludzka rzeźnia” – tak o więzieniu Sednaya w Syrii napisał brytyjski „The Guardian”.  Znaleziono w nim “dziesiątki ciał syryjskich więźniów”.

Polskie media chętnie cytują ustalenia, które napływają z kraju, gdzie właśnie obalono dyktaturę Assada. Te same media, które powielały rządową narrację w sprawie uchodźców – w tym z Syrii, pojawiających się w na pograniczu polsko-białoruskim. Te same, które nie pokazują swoim widzom i czytelnikom, jak wygląda przerzucanie ludzi przez granicę polsko-białoruską. 

Syryjczyk, który napisał do mnie wiadomość, dołączył do niej zdjęcia przedstawiające jego rodaków zmarłych w więzieniu Sednaya.

W czasie, gdy po latach obojętności świat na moment skoncentrował swoją uwagę na Syrii, chciałem Wam przypomnieć, co my – Polacy uczyniliśmy ludziom, którzy uciekali od wojny trwającej tam trzynaście lat. W jej trakcie miliony syryjskich obywateli opuściło swoją ojczyznę. Co najmniej sześćset tysięcy zginęło.

Syryjczycy umierali również w Polsce, w drodze do bezpiecznego życia. 

Tak zmarł Issa.

To imię Syryjczyka, którego ciało odleziono 3 października 2021 roku na polu na obrzeżach wsi Klimówka niedaleko Kuźnicy. W Polsce. Pochowany na cmentarzu prawosławnym w Sakach w gminie Kleszczele. 

Issa znaczy Jezus. 

Więcej o nim i o okolicznościach jego śmierci dowiesz się z tego artykułu: https://czabanrobiraban.pl/issa-znaczy-jezus-umarl-w-polsce-wspomina-go-ukochana/

Miesiąc po odejściu Issy niedaleko Czeremchy zmarł Mohammad Jassin – również uchodźca z Syrii. Gdy jeszcze żył, jego brat prosił strażników granicznych o pomoc. Został wyrzucony na Białoruś, a Mohammada pozostawiono bez pomocy w lesie. 

Polska odmówiła jego matce wydania wizy. Kobieta chciała i nadal chce przyjechać na grób syna. 

Ośmiu Syryjczyków, w tym jednego nieletniego z Aleppo, straż graniczna wyrzuciła do białoruskiego lasu.

Wcześniej uchodźcy prosili o pomoc lekarską, o tłumacza. Bezskutecznie. Gdy próbowałem interweniować, strażnicy mierzyli do mnie z broni, szarpali. 

Do umierającego Syryjczyka na bagnach w Puszczy Białowieskiej nie poszli ani strażnicy graniczni, ani ratownicy medyczni.

Gdy ze strażakami po wielogodzinnej akcji przynieśliśmy go na noszach do karetki, jej kierowca odmawiał przetransportowania uchodźcy do szpitala.