Pomóżmy Henokowi z Etiopii studiować malarstwo
🟩 Na przekór biedzie, wojnie domowej i niepewnym czasom, 20-letni Henok Abebaw maluje, marzy o Akademii Sztuk Pięknych, zostaniu uznanym artystą i zaopiekowaniu się rodzicami. Roczna opłata za kształcenie na uczelni artystycznej w jego kraju to 600 dolarów – kwota dla niego nieosiągalna, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?

Młody Etiopczyk wytrwale pracuje nad oszlifowaniem swojego wyjątkowego talentu i konsekwentnie szuka możliwości rozwoju. Niestety, najpierw ze ścianą zderzyło się jego marzenie o wizie edukacyjnej, a następnie – o podjęciu studiów uniwersyteckich w ojczystym kraju, w jego stolicy Addis Abebie. Po prostu koszt przewyższa znacznie możliwości rodziny. Henok poskarżył się na los swoim polskim przyjaciołom. A my pomyśleliśmy, że chyba znajdą się Polki i Polacy, dla których wsparcie wielkiego marzenia drobną nawet kwotą, okaże się dobrym pomysłem? Dlatego we dwie – Joanna Klimowicz i Ekaterine Lemonjava – jak wiele razy wcześniej połączyłyśmy nasze dziennikarskie siły, założyłyśmy zbiórkę na portalu zrzutka.pl, udostępniamy ją w mediach społecznościowych i prosimy o wpłaty.

Marzenie o Etiopii
Henok Abebaw opowiada o sobie i swoich motywacjach: – Urodziłem się w małym mieście o nazwie Dessie. Mam 20 lat i jestem jedynym dzieckiem moich rodziców. Pochodzę z ubogiej rodziny, dlatego czuję, że spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialność również za moich rodziców. Chcę, żeby byli ze mnie dumni. Z tego powodu chcę wykorzystać każdą legalną drogę, by osiągnąć sukces. Moim marzeniem jest zostać wielkim artystą, który zaprezentuje Etiopię reszcie świata. Ale nie tylko. Chcę także uczyć sztuki młode pokolenie i zmieniać nastawienie Etiopczyków do sztuki. Mój kraj ma wspaniałą historię – nigdy nie został skolonizowany. Choć przeszliśmy wiele – susze, wojny i nadal codziennie słychać strzały – mimo to wierzę, że nasze pokolenie sprawi, iż Etiopia stanie się jednym z wielkich krajów, jeśli tylko będziemy działać razem.
Najnowsza historia Etiopii – tego rzeczywiście nieobarczonego kolonialną przeszłością, a powstałego w wyniku podbojów etiopskich cesarzy afrykańskiego kraju – to historia głodu, konfliktów i wreszcie wyniszczającej wojny domowej, w której życie straciło około 600 tysięcy osób, setki tysięcy z nich zmarło z głodu, odwodnienia, chorób. Według ONZ, około 20 milionów mieszkańców jest na skraju śmierci głodowej. W wyniku katastrofy humanitarnej miliony ludzi zostały zmuszone do przeniesienia się z Tigraju na południe kraju i do sąsiedniego, także ogarniętego wojną Sudanu. Henok opowiadał nam, jak całe jego 150-tysięczne miasto Dessie zostało ewakuowane do lasu i musieli tam żyć przez kilka miesięcy. W Etiopii wciąż jest bardzo niebezpiecznie.
Marzenie o sztuce
Przed dwoma laty Etiopię odwiedziła mieszkająca w Polsce dziennikarka gruzińskiego pochodzenia Ekaterine Lemonjava i uderzyły ją kontrasty: „miejsca, gdzie bezdomni leżą na chodniku przykryci plandekami, sąsiadują z wymuskanymi ulicami. W czterogwiazdkowym hotelu obsługa jest na najwyższym poziomie, ale już w mieście, nawet w najlepszych restauracjach, myje się naczynia w jednej misce”. Tak Eka opisywała Addis Abebę w artykule pt. „Etiopczyk umiera w polskim lesie” w Gazecie Uchodźców – specjalnym wydaniu Gazety Wyborczej z czerwca 2023 roku.
Podczas tamtej wizyty Eka osobiście poznała 18-letniego wówczas Henoka, rozmawiała z nim w Dessie w Amharze, w pracowni plastycznej, którą rząd zapewnił jemu i jego przyjaciołom. Prawie codziennie na kilka godzin przychodziło do niej pięciu młodych artystów, szkicowali i malowali w zapamiętaniu. „Studio znajduje się obok budynku rządowego, więc na podwórku cały czas stacjonują uzbrojeni żołnierze. To, że pomieszczenie nie ma prawie podłogi, a w oknach brakuje szyb, nie ma dla nich znaczenia, najważniejsze, że mają miejsce, w którym mogą malować. W Dessie (…) nie sprzedaje się farb, więc zbierają pieniądze, by w końcu móc poprosić znajomych o przywiezienie ich z oddalonej o 200 kilometrów stolicy” – pisała Ekaterina.

Henok uczy się sztuki od około pięciu lat. Dzięki wielkiej determinacji ukończył etap nauki w studiu, które aspirującym artystom udostępnił rząd. Zdał państwowy egzamin i został zakwalifikowany na uniwersytet. Jak sam przyznaje, łatwo nie było.
– Nie byłem aż tak dobry w innych przedmiotach niż artystyczne. No nie byłem zdolnym studentem – wyznaje szczerze Henok, który każdą wolną chwilę poświęcał na szkicowanie i malowanie. – Ale gdy uświadomiłem sobie, że tylko solidna nauka pomoże mi spełnić moje marzenie, przyłożyłem się do niej. Nie zawsze ma się tylko to, co się lubi.
– Powodem, dla którego chcę się uczyć, jest poczucie, że to dar od Boga – i chcę go dobrze wykorzystać. Poświęciłem bardzo wiele, by dojść tu, gdzie jestem – od zapisania się do studia, aż po zdobycie ocen, które umożliwiły mi aplikację na uniwersytet. Teraz moim celem jest studiowanie sztuk pięknych na Uniwersytecie w Addis Abebie. To jedyna uczelnia w kraju, oferująca taki kierunek. Chcę wykorzystać każdą szansę, by spełnić to marzenie. Dziękuję! – z prostotą i nadzieją Henok zwraca się do polskich przyjaciół.
Kiedy powiedziałyśmy mu, że już dobę po uruchomieniu zbiórki udało się zebrać około 60 proc. kwoty potrzebnej do opłacenia pierwszego roku studiów, ogromnie się ucieszył i zapowiedział: – Nigdy się nie poddam! Zwłaszcza, że wspierają mnie osoby na całym świecie. Nie wiem, co się wydarzy, ale będę pracował i czekał na właściwy moment. Wierzę, że każdy ma swój własny czas, aby zabłysnąć jak diament. Nie ma powodów, aby się poddawać.
Droga Afewerka Tekle
Henok wyznał także, że inspiruje go postać największego współczesnego etiopskiego artysty Afewerka Tekle. Jako świetnie rokujący, 15-letni zaledwie chłopak został on wysłany przez rząd do Anglii na studia z inżynierii górniczej. Bez grosza. Zaopiekowała się nim Sylvia Pankhurst, działaczka polityczna i na rzecz praw człowieka, która sama miała syna w jego wieku [późniejszego historyka i badacza dr Richarda Pankhursta]. Spotkanie na londyńskim lotnisku zaowocowało kilkudziesięcioletnią przyjaźnią, odkryciem ogromnego talentu i otwarciem przed chłopcem drzwi Central School of Arts and Crafts w Londynie. Po jego ukończeniu Afewerk jako pierwszy afrykański student został przyjęty na prestiżowy Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Londyńskiego. Wrócił do Etiopii i zrobił oszałamiającą karierę.

My także – Ekaterine i Joanna – prosimy o wsparcie wielkiego marzenia kolejnego utalentowanego chłopaka z okrutnie doświadczonego kraju. Prosimy nie tylko bliskich z naszej humanitarnej „bańki”, ale też te osoby, które chętnie powtarzają, że ludziom trzeba pomagać w krajach ich pochodzenia. Wspólnie uzbierajmy na opłatę za studia i utrzymanie się Henoka w Addis Abebie. Czyż nie byłoby pięknie, gdyby powtórzyła się historia Afewerka Tekle, i żebyśmy my, Polacy, mieli w tym swój udział?