Subskrybuj

Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów. Jak Polska i Białoruś grają trupami

14 minutes
1333

🟥 Reportaż, który ukazał się na kanale „Czaban robi raban”, bez żadnego znieczulenia pokazuje rzeczywistość pogranicza polsko-białoruskiego. Autor w jednym miejscu zebrał fotografie migrantów i uchodźców, którzy zmarli lub zaginęli bez wieści. Materiał opatrzony jest ostrzeżeniem: „Tylko dla widzów dorosłych”.

Reportaż wstrząsnął środowiskiem ratowników humanitarnych i osób ich wspierających.
Na razie nie odnieśli się do niego rządzący i przedstawiciele elit politycznych. Widzowie przyznają w komentarzach, że materiał ogląda się bardzo trudno, ale każdy powinien to zrobić.

Beata Siemaszko z Grupy Granica, prezeska Stowarzyszenia No To Ci Pomogę:
„Piotr Czaban zrobił materiał, między innymi o odpowiedzialności, jaką niesiemy wszyscy. Nie posądzajcie go o zbytnią brutalność. To nie film, lecz rzeczywistość jest wstrząsająca”.

Coraz więcej trupów, coraz mniej zainteresowania
Piotr Czaban zapowiadając swój reportaż, napisał:
„Teraz każdy z Was zobaczy, jak naprawdę wygląda zło na pograniczu polsko-białoruskim”.
I zastrzegł:
UWAGA! Wideo zawiera drastyczne ujęcia. Przeznaczone jest tylko dla Widzów dorosłych”.

Zresztą ostrzeżenie tej treści pojawia się na planszy tuż pod tytułem reportażu:
„Jak Białoruś i Polska grają trupami migrantów i uchodźców”.

Piotr pracował nad nim przez kilka tygodni, ale dużo dłużej się do niego przygotowywał i wewnętrznie do niego dojrzewał. Wcześniej wśród dziennikarzy i aktywistów z pogranicza dominowała niepisana zasada niepublikowania zdjęć ludzkich zwłok — śmiertelnych ofiar kryzysu humanitarnego, a już na pewno nie drastycznych zbliżeń twarzy i ciał zmarłych. To nie znaczy, że takich zdjęć nie było. Każdy z ratowników był w ich posiadaniu i każdy sam zmagał się z ciężarem tych informacji. Doszliśmy do ściany, gdy stało się jasne, że śmierci jest coraz więcej (aż dziewięć kolejnych trupów odkrytych tylko w kwietniu 2025 roku po obu stronach granicy), a zainteresowanie problemem elit politycznych i przedstawicieli mediów głównego nurtu – zerowe.

W tym samym czasie główny „architekt” nowej polityki migracyjnej rządu Donalda Tuska i ustawy zawieszającej prawo do azylu — wiceminister MSWiA Maciej Duszczyk — publicznie chwalił się zasadą „zero śmierci na granicy”, zaniżał liczbę ofiar i zasłaniał argumentami o podrzucaniu zwłok.


Bezduszna białoruska propaganda
Autor reportażu rozliczył ministra z każdego pochopnego słowa.
Najpierw jednak rzetelnie skrytykował w materiale białoruską propagandę, której celem jest zdyskredytowanie działań polskich służb podczas pushbacków, ale która ukrywa brutalność własnych mundurowych i swoją rolę w operacji „Śluza”. Białorusini przy bramkach w zaporze rozstawili fotopułapki, w które wpadają polscy strażnicy, dokonujący wywózek. Mało tego, Białorusini nie wahają się używać do celów propagandowych ciał zmarłych. Nawet podrzucać je pod graniczny płot, by je w takiej scenerii sfilmować — tak stało się z ciałem starszego Syryjczyka, który zmarł z wychłodzenia w jednym z magazynów, zarządzanych przez białoruskie służby. Wcześniej był po polskiej stronie — przyznała to polska SG.

Wywózki są codziennością i nierzadko kończą się tragicznie. Stosując je, polski rząd nie tylko naraża ludzkie życie, ale też daje paliwo białoruskiej propagandzie — podkreśla Piotr Czaban.

Duszczyk: Śmierci przy granicy nie ma

Wracając do wiceministra Macieja Duszczyka. Zdarza mu się zaprzeczać samemu sobie, jak wtedy, gdy w mediach społecznościowych oświadczył: „Nie ma przemocy, jest skuteczność. Proszę się z tym oswoić”, a podczas dyskusji w Senacie: „Zdarza się przemoc oczywiście po stronie białoruskiej czy po stronie polskiej. Byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak przemoc”.

Jednak minister posunął się dalej niż to, co można określić chaosem informacyjnym. Najpierw na portalu X ogłosił: „Tylko w ostatnim roku rządów PiS przy granicy zmarło 18 migrantów. Od czasu kiedy wprowadziłem zasadę „zero śmierci na granicy” odnotowaliśmy dwa zgony, z czego jeden polskiego żołnierza i drugi migranta zostawionego w lesie przez swoich towarzyszy”. W kolejnym wpisie dodał: „Ale śmierci przy naszej granicy nie ma”.

Piotr reagował na te wpisy na bieżąco, komentując: „Pan kłamie. To jest Pana upadek” i cytując swoje materiały o kolejnych osobach zmarłych dokładnie w tym czasie (o ciele utopionego Jemeńczyka i zaginionym Erytrejczyku, który prawdopodobnie także utonął w granicznej rzece).

Duszczyk na te zarzuty nie odpowiedział, ale potem napomknął publicznie, że jak tylko coś opublikuje, to „ma tysiące botów, że kłam