Henok skończył pierwszy rok studiów. Obejrzyjcie jego prace
🟩 To dzięki Wam – Widzom i Czytelnikom portalu „Czaban robi raban” – młody malarz z Etiopii spełnia swoje wielkie marzenie o studiach artystycznych. Sfinansowaliście jego naukę na Uniwersytecie w Addis Abebie, a on ukończył pierwszy rok z doskonałym wynikiem i zaprezentował publicznie swoje prace, nie przestając dziękować za wsparcie z dalekiej Polski.
– Jako studenci pierwszego roku mieliśmy tylko trzy przedmioty artystyczne, a reszta to zajęcia ogólne, niezwiązane ze sztuką. Mimo to udało mi się uzyskać bardzo dobre oceny – relacjonował Henok Abebaw tuż po zakończeniu zajęć, przed wakacjami.
– Na razie wolno nam rysować tylko twarze i martwą naturę, używając wyłącznie ołówka – tłumaczył, przesyłając kilka swoich końcowych prac, które zaprezentował na wystawie na uczelni.
Zaraz po tym wyjechał na dwumiesięczne wakacje do rodzinnej miejscowości Dessie, gdzie czekała stęskniona rodzina.
5 tys. zł na spełnienie marzeń
To właśnie w Dessie w Amharze Henoka spotkała Ekaterine Lemonjava, dziennikarka gruzińskiego pochodzenia, podróżująca tam służbowo. Z utalentowanym 18-latkiem rozmawiała w pracowni plastycznej, którą rząd zapewnił jemu i jego przyjaciołom. Prawie codziennie na kilka godzin przychodziło do niej pięciu młodych artystów, szkicowali i malowali w zapamiętaniu.
„Studio znajduje się obok budynku rządowego, więc na podwórku cały czas stacjonują uzbrojeni żołnierze. To, że pomieszczenie nie ma prawie podłogi, a w oknach brakuje szyb, nie ma dla nich znaczenia, najważniejsze, że mają miejsce, w którym mogą malować. W Dessie (…) nie sprzedaje się farb, więc zbierają pieniądze, by w końcu móc poprosić znajomych o przywiezienie ich z oddalonej o 200 kilometrów stolicy” – pisała później Ekaterine w artykule pt. „Etiopczyk umiera w polskim lesie” w Gazecie Uchodźców – specjalnym wydaniu Gazety Wyborczej z czerwca 2023 roku.
W tym artykule przedstawiłyśmy wspólnie nie tylko najnowszą historię Etiopii – nieobarczonego kolonialną przeszłością, a powstałego w wyniku podbojów etiopskich cesarzy afrykańskiego kraju. Historię głodu, konfliktów, wyniszczającej wojny domowej, wewnętrznych przesiedleń i uchodźstwa. Pisałyśmy też o Etiopczykach, którzy szlakiem przez Białoruś docierają przez zieloną granicę do Polski. Także o tych, którzy tracą tu życie.
Dlatego tak ważne dla nas było, żeby choć do jednej historii dopisać szczęśliwe zakończenie. Gdy Henok zwierzył się Ekaterinie, że z sukcesem zakończył pięcioletni etap nauki w studiu, podciągnął oceny i zdał państwowy egzamin, uprawniający go do wstąpienia na uniwersytet, ale niestety jego rodziny nie stać na opłatę w kwocie 600 dolarów za rok nauki, pomyślałyśmy: trzeba coś z tym zrobić.
Założyłyśmy zbiórkę na portalu zrzutka.pl i zaczęłyśmy promować ją w mediach społecznościowych, a także na stronie niezależnej redakcji „Czaban robi raban”. Zbiórka przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.
Planowaliśmy zebrać kwotę 4 tys. zł, która pokryłaby czesne za pierwszy rok nauki i bieżące wydatki studenta. Po zaledwie dwóch tygodniach zamknęliśmy zrzutkę z wynikiem 5350 zł, czyli 133 proc. zakładanej kwoty. Przekazaliśmy ją naszemu beneficjentowi do Etiopii za pośrednictwem Western Union. Wystarczyło i na czesne na Uniwersytecie w Addis Abebie – jedynej uczelni w kraju, oferującej kierunek sztuki piękne, i na zakwaterowanie w akademiku, i na skromne studenckie życie, np. obiady w stołówce. Dzięki Wam Henok kroczy drogą najsławniejszego etiopskiego artysty Afewerka Tekle, któremu mecenat pozwolił kształcić się i rozwinąć skrzydła.
Polsko-gruzińsko-etiopska przyjaźń
Dzięki artykułowi zamieszczonemu na portalu „Czaban robi raban”, dotarliśmy do pani Kasi z Łodzi, jednej z Patronek Piotrka Czabana (na portalu Patronite). Po deklaracji, że sfinansuje całą dalszą naukę Henoka, stała się jego osobistą mecenaską.
– Dziękuję, że we mnie uwierzyliście i zmieniliście moje życie. Nic nie byłoby możliwe bez Was – niesamowitych osób, wspierających mnie. Wspaniale jest zaczynać podróż w dorosłe życie z błogosławieństwem i z pewnością, że stoją za mną tacy ludzie. To naprawdę inspiruje mnie do jeszcze cięższej pracy. Jestem szczęściarzem – powtarza Henok Abebaw na przesłanych nam nagraniach wideo i w osobistej korespondencji na komunikatorze internetowym, na grupie, w której jest i Ekaterina, i Kasia.
Na tę grupę Henok wrzuca też dowody na to, jak wykorzystał wpłacone przez Państwa pieniądze, i pyta nas, co u nas słuchać, i przyznaje rozbrajająco: – Chciałbym tylko wiedzieć, że wciąż mnie wspieracie.
I nie jest to pytanie o zrzutkę.pl, bo Kasia zadeklarowała jasno: – Podtrzymuję swoją obietnicę, mam już odłożone pieniądze na drugi rok studiów.
Henok pyta po prostu, czy wciąż o nim pamiętamy.
Wojna i etiopski jazz
Rozmawiamy na grupie o sprawach poważnych: – W Dessie obecnie nie ma wojny, ale toczy się ona w promieniu około 20 kilometrów od miasta. Czasami słychać odgłosy ciężkiej artylerii, sytuacja jest jednak lepsza niż wcześniej – relacjonował Henok w lipcu.
– Nie udało mi się znaleźć innej pracy tymczasowej na lato, więc pracuję w studiu, w którym byłem zatrudniony wcześniej – dodaje w sierpniu. – Cieszę się też czasem spędzanym z rodziną i przyjaciółmi. Jeszcze miesiąc i wracam na studia.
Ale na grupie rozmawiamy też o wszelkich innych „życiowych” sprawach, np. o tym jak wkracza w nasze życie sztuczna inteligencja.
– Podoba mi się jazz tworzony przez sztuczną inteligencję, ale kiedy przypominam sobie, że to dzieło AI, robi mi się smutno, choć jednocześnie uważam to za coś fajnego. Nie mamy wyboru. A skoro mowa o jazzie – czy znacie muzyka jazzowego Mulatu Astatke? – pyta Henok. I trafia tym w dziesiątkę.
Zostawiamy Państwa z jego szkicami i z muzyką Mulatu Astatke. Trudno o lepszą ucztę duchową na optymistyczny początek tygodnia.

