Dwa procesy, których nie powinno być. Za pomaganie
🟥 Dwie rozprawy zdominowały we wtorek, 2 września, pracę Sądu Rejonowego w Białymstoku i postawiły na nogi niemałe policyjne siły. Dwa procesy, do których w ogóle nie powinno dojść, bo wymierzone w osoby, ratujące życie na pograniczu polsko-białoruskim: początek sprawy Bartosza i mowy końcowe w sprawie Piątki z Hajnówki.
– Cała moja aktywność społeczna była i jest skupiona wokół kilku wartości. Życie i zdrowie człowieka uznaję za wartość nadrzędną. Żaden interes polityczny, z bezpieczeństwem granic włącznie, nie może być nad nią przedkładany – mówił na sali sądowej Bartek, który starał się zapobiec wywózce do Białorusi wycieńczonego Somalijczyka, a został oskarżony o wywieranie wpływu na działania funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Z paragrafu, który stanowi, że groźbą karalną próbował zmusić funkcjonariuszy państwowych do odstąpienia lub wykonania konkretnej czynności służbowej. Jest to zagrożone sankcją do trzech lat pozbawienia wolności.
Na Piątce z Hajnówki z kolei ciążą zarzuty ułatwiania cudzoziemcom pobytu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wbrew przepisom (do pięciu lat pozbawienia wolności), ale prokuratura domaga się, a sąd rozważa zmianę opisu i kwalifikacji prawnej czynu na organizację nielegalnego przekraczania granicy, za co grozi aż do ośmiu lat pozbawienia wolności! A chodziło o przewiezienie samochodem z lasu w bezpieczniejsze miejsce oraz nakarmienie i napojenie dziewięcioosobowej rodziny irackich Kurdów i jednego młodego Egipcjanina.
Karanie pomocy to wspieranie przemocy
Obydwie sprawy budzą ogromne społeczne emocje. Pod białostockim sądem od rana zbierały się tłumy znajomych i przyjaciół oskarżonych, tak jak oni działających w grupach pomocowych. Zjechali działacze społeczni z organizacji broniących praw człowieka z całego kraju.
Otuchy oskarżonym dodawały transparenty z hasłami, np.: „Pomaganie jest legalne”, „Pomoc to nie przemoc”, „Ratując życie na granicy popełniam dobro” czy „Karanie pomocy to wspieranie przemocy”.
„Pomaganie nie jest nielegalne. Murem za Piątką z Hajnówki. Murem za Bartkiem” – wypisali na płachcie materiału protestujący. Skandowali jak przed każdą wcześniejszą rozprawą Piątki: „Nigdy, przenigdy nie będziesz szła sama!”. Padały też mocne okrzyki: „Mury, zasieki, strzał w plecy za inność. To jest ta słynna polska gościnność”.
Przez wszystkie te godziny rozpraw, przed gmachem sądu trwała demonstracja i solidarnościowy koncert. Wprawdzie dźwięki bębnów nie docierały na sale, ale w przerwach oskarżeni działacze humanitarni mogli wyjść z budynku po zastrzyk energii od wspierających.
Właśnie ze względu na wielkie zainteresowanie publiki, ale też aby zapewnić jej bezpieczeństwo, wokół sądu rozlokowały się policyjne radiowozy, a wstęp do części budynku na parterze był ograniczony do uczestników procesów oraz osób, które wcześniej uzyskały akredytacje.