Subskrybuj

Dwa procesy, których nie powinno być. Za pomaganie

16 minutes
813

🟥 Dwie rozprawy zdominowały we wtorek, 2 września, pracę Sądu Rejonowego w Białymstoku i postawiły na nogi niemałe policyjne siły. Dwa procesy, do których w ogóle nie powinno dojść, bo wymierzone w osoby, ratujące życie na pograniczu polsko-białoruskim: początek sprawy Bartosza i mowy końcowe w sprawie Piątki z Hajnówki.

Doceń pracę dziennikarki. Kliknij w baner i postaw kawę.

– Cała moja aktywność społeczna była i jest skupiona wokół kilku wartości. Życie i zdrowie człowieka uznaję za wartość nadrzędną. Żaden interes polityczny, z bezpieczeństwem granic włącznie, nie może być nad nią przedkładany – mówił na sali sądowej Bartek, który starał się zapobiec wywózce do Białorusi wycieńczonego Somalijczyka, a został oskarżony o wywieranie wpływu na działania funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Z paragrafu, który stanowi, że groźbą karalną próbował zmusić funkcjonariuszy państwowych do odstąpienia lub wykonania konkretnej czynności służbowej. Jest to zagrożone sankcją do trzech lat pozbawienia wolności.

 

Oskarżony Bartek (fot. Piotr Czaban)

Na Piątce z Hajnówki z kolei ciążą zarzuty ułatwiania cudzoziemcom pobytu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wbrew przepisom (do pięciu lat pozbawienia wolności), ale prokuratura domaga się, a sąd rozważa zmianę opisu i kwalifikacji prawnej czynu na organizację nielegalnego przekraczania granicy, za co grozi aż do ośmiu lat pozbawienia wolności! A chodziło o przewiezienie samochodem z lasu w bezpieczniejsze miejsce oraz nakarmienie i napojenie dziewięcioosobowej rodziny irackich Kurdów i jednego młodego Egipcjanina.

Oskarżeni w Procesie Piątki (fot. Piotr Czaban)

Karanie pomocy to wspieranie przemocy

Obydwie sprawy budzą ogromne społeczne emocje. Pod białostockim sądem od rana zbierały się tłumy znajomych i przyjaciół oskarżonych, tak jak oni działających w grupach pomocowych. Zjechali działacze społeczni z organizacji broniących praw człowieka z całego kraju.

Otuchy oskarżonym dodawały transparenty z hasłami, np.: „Pomaganie jest legalne”, „Pomoc to nie przemoc”, „Ratując życie na granicy popełniam dobro” czy „Karanie pomocy to wspieranie przemocy”.

„Pomaganie nie jest nielegalne. Murem za Piątką z Hajnówki. Murem za Bartkiem” – wypisali na płachcie materiału protestujący. Skandowali jak przed każdą wcześniejszą rozprawą Piątki: „Nigdy, przenigdy nie będziesz szła sama!”. Padały też mocne okrzyki: „Mury, zasieki, strzał w plecy za inność. To jest ta słynna polska gościnność”.

Przez wszystkie te godziny rozpraw, przed gmachem sądu trwała demonstracja i solidarnościowy koncert. Wprawdzie dźwięki bębnów nie docierały na sale, ale w przerwach oskarżeni działacze humanitarni mogli wyjść z budynku po zastrzyk energii od wspierających.

Właśnie ze względu na wielkie zainteresowanie publiki, ale też aby zapewnić jej bezpieczeństwo, wokół sądu rozlokowały się policyjne radiowozy, a wstęp do części budynku na parterze był ograniczony do uczestników procesów oraz osób, które wcześniej uzyskały akredytacje.

Pikieta solidarnościowa z oskarżonymi (fot. Piotr Czaban)